Zanim zachorowałam, jako fizjoterapeutka pomagałam innym w walce o sprawność. Niestety, w 2000 roku moje własne ciało odmówiło posłuszeństwa, usłyszałam diagnozę: stwardnienie rozsiane.
Miałam 35 lat, kiedy od lekarzy medycyny konwencjonalnej usłyszałam wyrok: nieodwracalna niepełnosprawność i renta. Nadszedł moment, w którym wszyscy wokół mnie się poddali. Wszyscy oprócz mnie.
Zrozumiałam wtedy jedno: nikt nie naprawi mojego zdrowia za mnie. Muszę zacząć od siebie, od samego środka. Dzięki naturalnym metodom i małym, świadomym krokom wróciłam do pełnej sprawności i radości życia. Renta inwalidzka stała się zbędna, bo odzyskałam zdrowie i życie z powrotem.
Dziś prowadzę Instytut Rozwoju Świadomości. Łącząc lata doświadczenia z bogactwem wiedzy holistycznej, pomagam innym odzyskać pełnię zdrowia i cieszyć się życiem, które jest tak drogocenne.