[vc_row css=”.vc_custom_1578532508929{margin-top: 0px !important;}”][vc_column width=”3/4″][vc_single_image source=”featured_image” img_size=”large” alignment=”center”][gem_divider margin_top=”30″][vc_column_text]

Będąc otoczonym oczekiwaniami społeczeństwa, własnymi oraz swoich bliskich wobec naszej pozycji zawodowej, wyglądu czy wykształcenia bardzo łatwo ulegamy pokusie porównywania się z innymi.

[/vc_column_text][gem_divider margin_top=”30″][vc_column_text]Porównujemy się wszędzie i ze wszystkimi; z kolegą z pracy, który dostał awans, mimo, że to my dłużej pracujemy w firmie; z koleżanką, która zawsze jest nienagannie ubrana i uczesana, a jej figury mogłaby pozazdrościć niejedna kobieta; z bliskimi, którzy odnoszą sukcesy, a my wciąż wiedziemy życie szarego obywatela.

Z jednej strony mogłoby to być punktem zwrotnym w naszym życiu, zastrzykiem inspiracji i motywacji, aby mierzyć wyżej i iść zuchwale po swoje, lecz najczęściej porównywanie się z innymi prowadzi do odwrotnego rezultatu – demotywacji i poczucia beznadziejności.  Mierząc nasze własne dotychczasowe osiągnięcia, talenty oraz umiejętności standardem innych, nigdy nie będziemy w stanie obudzić w sobie głęboko uśpionego potencjału o całkowicie indywidualnym charakterze.

 

Po co być kopią?

Utopijny obraz perfekcyjnego życia, tak intensywnie promowanego w mediach społecznościowych tylko pogłębia zyskujący na popularności trend, jakim, o zgrozo, jest porównywanie się do innych osób. Skąd to przyszło i skąd się bierze?

Jest co całkowicie normalne. Od zawsze – jeszcze zanim istniał Internet – porównywaliśmy swoje życie do innych. Karierę, wykształcenie, życie rodzinne, a narastająca popularność rozwoju osobistego sprawia, że czujemy, iż pochłania nas gonitwa za lepszą wersją siebie.

Ale jak ta lepsza wersja mnie właściwie wygląda? Czy jeździ kabrioletem, tak jak Jolka z pracy, a na wieczór pięć razy w tygodniu zamawia sushi uberem? Czy ta lepsza wersja mnie ma więcej followersów na insta? Czy może chodzi o kolejny papier, świadczący o ukończeniu studiów, który i tak możemy jedynie oprawić w ramkę, bo i tak nie wierzymy, że jesteśmy w stanie coś zrobić z tym więcej.

 

Zmień definicję

Jak już zdamy sobie sprawę, że tak naprawdę gonimy własny cień, porównując się do innych oraz zatracając w nieustannym, społecznym konkursie na lepszy talent, wygląd, wykształcenie, wtedy dopiero jesteśmy w stanie się zatrzymać i zadać sobie pytanie: „A kogo to w ogóle obchodzi?”. Tak naprawdę każdy ma swoje życie, a tracenie czasu na śledzenie sukcesów innych jest zmarnowaną okazją do odkrycia swoich własnych możliwości.

Sprawa jest prosta: wystarczy zmienić definicję. Czy sukces nie może się mieścić w sztuce bycia tu i teraz, czerpania radości z każdej życiowej chwili i przeżywania codzienności ze zdwojoną intensywnością, a wszystko dzięki wyostrzeniu zmysłów. Zastanów się nad swoją własną definicją sukcesu, bo to ona najczęściej jest tym, co nie pozwala Ci wyjść poza schemat i odkryć swoje prawdziwe ja, podczas gdy Ty jesteś tylko obserwatorem swojego życia oraz biernym uczestnikiem codzienności innych.[/vc_column_text][gem_divider margin_top=”30″][vc_column_text][/vc_column_text][/vc_column][vc_column width=”1/4″][vc_widget_sidebar sidebar_id=”page-sidebar”][/vc_column][/vc_row]

Posty powiązane

Zostaw komentarz